Dzisiaj śnieg sypał wyjątkowo mocno. Miał serdecznie dość wyszystkiego.
Tej cholernej zimy, tego cholernego śniegu i tego cholernego życia.
Jego myśli od razu zawędrowały do barku, wypchanego alkoholem po brzegi. Tak bardzo chciałby się napić.
Pierwsza butelka. Druga butelka. Czwarta butelka.
Jest słaby, wiedział to.
Pierwsze, co przyszło mu na myśl, to Suran. Jej zawiedziony wzrok, zraniona dusza. Tylko ona trzymała go - jako tako - w ryzach. Tylko dzięki niej jeszcze nie oszalał.
- Znowu pijesz? - zapytała. Nawet nie wiedział, kiedy weszła. - Oddaj to.
- Nie mogę - wyznał z trudem. Nie oceniała. Nie mówiła pierdół, że powinienem to rzucić, być silny. Ona robiła wszystko, żeby sam z siebie to zostawił.
- Yoongi, proszę - jej ton głosu przyprawił go o złość, która została przebita przez żal. Nie potrafił. Bez niej nie potrafił zrobić niczego, poza schlaniem się i napisaniem kolejnej smutnej piosenki.
Podeszła, a chłopak bez słowa podał jej jeszcze w połowie pełne soju. Miała na niego niezwykły wpływ. Jedno słowo wystarczyło, aby przestał. Wyszła z pokoju, a jemu dane było słyszeć, jak wylewa je do zlewu w kuchni. Był jej wdzięczny.
Wróciła, wtulając go w siebie, tak, by mógł się wypłakać. Tak, wypłakać.
Tej cholernej zimy, tego cholernego śniegu i tego cholernego życia.
Jego myśli od razu zawędrowały do barku, wypchanego alkoholem po brzegi. Tak bardzo chciałby się napić.
Pierwsza butelka. Druga butelka. Czwarta butelka.
Jest słaby, wiedział to.
Pierwsze, co przyszło mu na myśl, to Suran. Jej zawiedziony wzrok, zraniona dusza. Tylko ona trzymała go - jako tako - w ryzach. Tylko dzięki niej jeszcze nie oszalał.
- Znowu pijesz? - zapytała. Nawet nie wiedział, kiedy weszła. - Oddaj to.
- Nie mogę - wyznał z trudem. Nie oceniała. Nie mówiła pierdół, że powinienem to rzucić, być silny. Ona robiła wszystko, żeby sam z siebie to zostawił.
- Yoongi, proszę - jej ton głosu przyprawił go o złość, która została przebita przez żal. Nie potrafił. Bez niej nie potrafił zrobić niczego, poza schlaniem się i napisaniem kolejnej smutnej piosenki.
Podeszła, a chłopak bez słowa podał jej jeszcze w połowie pełne soju. Miała na niego niezwykły wpływ. Jedno słowo wystarczyło, aby przestał. Wyszła z pokoju, a jemu dane było słyszeć, jak wylewa je do zlewu w kuchni. Był jej wdzięczny.
Wróciła, wtulając go w siebie, tak, by mógł się wypłakać. Tak, wypłakać.
W końcu Min Yoongi też jest człowiekiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz